• STAR TREK w nieruchomych obrazach część I

star-trek-logo-do-artykulu-nieruchome-obrazy.JPG

 

    Uniwersum Star Trek jak każda wielka współczesna popkulturowa franczyza rozwija się równolegle w kilku mediach. Oczywiście najważniejsze są seriale i filmy, ale nie zapominajmy o innych. Star Trek wcześniej od innych (po części też z racji swego wczesnego debiutu) dostrzegł zalety uzupełniania ekranowych opowieści o powieści i komiksy. Z czasem doszły jeszcze gry. W każdej z tych dziedzin już sama liczba tytułów może oszołomić, ale my dziś skoncentrujmy się na komiksach.

Star-Trek-Gold-Key-1.jpg

 

   Historia obrazkowych opowieści spod znaku Star Trek jest długa, skomplikowana i fascynująca. Zanim na amerykański rynek trafiła seria, która właśnie debiutuje po polsku nakładem wyd. Ultimate Comics powstały setki innych startrekowych komiksów. Niektóre naprawdę świetne, być może z czasem zobaczymy je także po polsku, ale na razie musimy zadowolić się jedynie opowieścią o nich.

 

    Pierwsze komiksy Star Trek ukazały się jeszcze podczas emisji klasycznego serialu z lat sześćdziesiątych. Licencję na tę markę posiadało wówczas wyd. Gold Key i w 1967 r. ruszyło z komiksowymi przygodami Kirka i jego załogi. Nie były one początkowo nawet do końca spójne z tym co znamy z telewizji, pewne techniczne kwestie nazywano inaczej, również zasady Gwiezdnej Floty traktowano dość luźno, ale z roku na rok, z numeru na numer było coraz lepiej. Tym bardziej, że po trzech sezonach oryginalny serial zamknięto, ale zaczęto go puszczać w powtórkach w najrozmaitszych mniejszych stacjach i zarówno rozpoznawalność Star Treka jak i jego kultowość, jako marki nie malała a nawet rosła. Z czasem twórcy spod znaku Gold Key zaczęli dopisywać komiksowe sequele do najsłynniejszych odcinków. Acz żeby nie było złudzeń (i co okaże się za chwilę dość istotne) przez dekady komiksy Star Trek nie były traktowane jako część kanonu. Ot, takie sympatyczne historyjki na boku, ale kolejni twórcy filmów i seriali w ogóle nie przejmowali się tym, że ich nowsze opowieści stoją w jawnej sprzeczności z komiksami (czy powieściami) ST.

 

 ST_GoldKey_v3-pr_Page_62.jpg

   Gold Key ostatecznie w ciągu ponad dekady (1967-1978) opublikował 61 zeszytów – nie jest to ilość oszałamiająca, ale jak na owe czasy i fakt, że nie mówimy o wielkim wydawnictwie, to i tak efekt zupełnie niezły.

 

     Równolegle z Gold Key’em komiksowe fabułki ze świata Star Trek ukazywały się też w brytyjskiej gazecie „TV Century 21” w latach 1969-1973. Amerykański „Los Angeles Times” wpadł na taki pomysł dekadę później i puszczał swoje komiksowe paski ST w latach 1979-83. Dla pełnego obrazu sytuacji dodam, że wychodziły także fotokomiksy Star Trek (choć oczywiście dla purystów to żadne komiksy). W drugiej połowie lat siedemdziesiątych ukazało się czternaście takich woluminów, dwanaście było adaptacjami odcinków serialu, a dwa kolejne – fotokomiksami z filmów kinowych.

 

    Bo właśnie pojawienie się pierwszego kinowego Star Treka zmieniło mocno sytuację na rynku, również komiksowym. Przecież to właśnie było pretekstem do komiksowych pasków w „Los Angeles Times”, to również spowodowało, że Gold Key utracił licencję na rzecz… Marvela.

 Star-trek-marvel.jpg

 

    Oczywiście, największy gracz na komiksowym amerykańskim podwórku nie mógł przegapić takiej szansy. Komiksy spod znaku Star Wars już od kilku lat cieszyły się sporym powodzeniem. Czemu więc nie spróbować Star Treka? Wszak kinowy Star Trek też był, w dużym stopniu efektem popularności kosmicznej sagi Lucasa. Żeby było dziwniej, Marvel wykupił prawa tylko do filmu kinowego, więc nie mógł nawiązywać do klasycznego serialu. Seria komiksów wydawanych w latach 1979-1981 miała 18 zeszytów i została zamknięta z racji nienajlepszych wyników sprzedaży.

 

     Marvelowi niespecjalnie się udało, ale przecież kolejne pełnometrażowe Star Treki pojawiały się regularnie w kinach. Takiej okazji nie mogło przegapić drugie co do wielkości wyd. komiksowe w Stanach – DC. W 1984 r. ruszyli więc z komiksem będącym kontynuacją drugiego filmu „Gniew Khana”, Gdy niedługo potem na ekrany trafił film „W poszukiwaniu Spocka”, DC bez żalu przerwali po ośmiu numerach tamtą opowieść i od dziewiątego zaczęli kolejną – tym razem zgodną z wydarzeniami z najnowszego filmu. Podobny zabieg miał miejsce po zeszycie 36, wtedy uwzględniono już wydarzenia z kinowego Star Trek IV. Ostatecznie seria zamknęła się w 56 zeszytach + 3 annualach i dwóch komiksowych adaptacjach filmu. Licencja skończyła się  w 1988 r. i trzeba ją było negocjować od nowa.

 

 Star-trek-DC.Jpg

 

    Obie strony uznały jednak, że współpraca ma dalszy sens i rok później uruchomiona nową serię – tym razem umiejscowioną już po piątym filmie i podobnie jak wcześniej ignorującą wydarzenia z poprzednich komiksów. Tym razem dociągnięto ją aż do numeru 80 w roku 1996.

 

     Jak łatwo policzyć w międzyczasie na ekrany telewizorów trafił serial „Star Trek The Next Generation”. DC wystarało się więc o drugą licencję i opublikowało najpierw sześciozeszytową miniserię w 1988 r. a po jej sukcesie również 80 zeszytów drugiej serii.

 

Ciąg dalszy nastąpi !

 

A w międzyczasie zapraszamy na stronę naszego wydawnictwa Ultimate Comics, gdzie możecie zapoznać się z informacjami o komiksie "Star Trek Tom Pierwszy".

 

Autor: Kamil Śmiałkowski

 


 

#startrek #klingoni #st #komiks #ultimatecomics #film #serial #kirk #spock #startrekdiscovery #wherenoonehasgonebefore #netflix #enterprise #ussenterprise #scotty #uhura #sulu #jameskirk #jimkirk #mccoy #nyotauhura #checov #pavelchecov #hikarusulu #montgomeryscotty #nero